Muszę przyznać, że z nadejściem roku akademickiego będę mieć mniej czasu dla bloga. Mam jednak mnóstwo prac, które chcę pokazać. Będę starać pisać przynajmniej raz na miesiąc czy dwa. :) Bardzo lubię groszki, ostatnio polubiłam kokardy. Ta para jest bardzo fajnym połączeniem! Wszystko zaczęło się od pierścionka - kokardki, którego pozazdrościłam znajomej. Bardzo się bałam, że mi nie wyjdzie. Po kilka próbach w końcu się udało!
Jednak wszystkie części kokardki wyglądały trochę smutno. Wtedy postanowiłam dolepić kilka ["Kilka", robienie takich maluchów zajmuje dużo czasu!] kropek i postanowiłam upiększyć moją ozdobę. Teraz idealnie wpisuje się w klimaty pin-up i retro, jest też ciekawym uzupełnieniem zwykłej stylizacji.
Gdy szykowałam się na odebranie wyników egzaminu dojrzałości, zauważyłam, iż nie mam pasujących kolczyków! Na szczęście zajmowałam się tym dzień wcześniej, więc mogłam szybciutko ulepić tę parkę! Przyznaję, kolczyki nie wyszły idealnie i tak ładnie jak pierścionek. Chciałam dodać jeszcze wstążki na dole, lecz bałam się. Kolczyki mogły okazać się ciężkie. Teraz są bardzo wygodne - uwielbiam ten zestaw!
Zawsze, gdy robię zdjęcia na bloga mam "bad hair day"... Ale biżuteria prezentuje się bardzo dobrze! :)
A to zdjęcie dałam sobie na tło na facebooku. Bardzo fajne połączenie czerni i bieli. :D Mam nadzieję, że ludzie jeszcze nie zapomnieli o czarnych makach! Trzymajcie za mnie kciuki, za tydzień się wyprowadzam do Krakowa. ;)
Zapomniałam dodać, że znajoma założyła bloga - zapraszam wszystkich! [KLIK]
Miłego dnia!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FIMO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FIMO. Pokaż wszystkie posty
17 września 2015
27 lipca 2015
Krzyże - dwie pary kolczyków
Pamiętacie z poprzedniego posta zdanie: "Rekrutacja na studia przebiega bardzo dobrze, niemal po mojej myśli."? To nieprawda. XD Naprawdę, składając papiery już będąc przyjętymi, ogarnijcie się. Ja na przykład myślałam, że odpis świadectwa dojrzałości to kopia i mogę ją dać spokojnie paniom [Panu! On był kawaii, panowie zawsze są kawaii i we wszystkim pomogą.] w dziekanacie go wręczyć. A tu nie! I biegiem z inną dziewczyną - lecimy kserować. Była bardzo miła, żałuję, że nie jest z mojego kierunku. Ludzie z zarządzania byli dziwni, nie lubię chichoczących dziewczyn. A właśnie, wybieram się na Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie!
Kolejna komedia była gdy składałam podanie o akademik. Zgadnijcie, kto myślał, że ma czas do 30 lipca? A tu nie, masz dziewczynko czas do 20, czyli dokładnie 4 dni z weekendem. Czytajcie uważnie, zawsze. Na szczęście udało mi się wszystko załatwić w te dwa dni. Wszystkie papiery już wysłałam im pocztą. I co zabawne, nawet nie wiem, czy dobrze zrobiłam. Studenci twierdzili, że można wysłać i dali mi adres, za to kociaki [Jak ja.] twierdzą, że trzeba osobiście. Mam nadzieję, że to starsi mają rację. XD
A teraz mogę wreszcie przejść do tematu posta. Dziwię się sobie, że te kolczyki powstały wczoraj. Przecież chciałam takie od bardzo dawna! Śmieszne, że już kiedyś takie robiłam - dla dawnej znajomej. Niestety robiłam je z Astry, więc za długo nie przeżyły. Teraz bym jej z chęcią zrobiła z Fimo, ale jak? Wbrew pozorom, to, że ktoś mieszka 5 km od Ciebie, nie znaczy, że tę osobę widzisz.
A skoro robiłam kolczyki wiszące to zrobiłam i wkrętki. Takie na pewno przydadzą się na zimę, kiedy te poprzednie zahaczają się o szalik czy czapkę. Krzyże pomimo tego, iż są od linijki, i tak są krzywe. Może zawiniło wycinanie? Ja jednak podejrzewam, że stało się to przy przenoszeniu ich do piekarnika. Tak to jest być fajtłapą!
Jakość zdjęć na mnie jest - jak zawsze - wspaniała. Przyznam, że robienie zdjęć kolczykom zawsze będzie mi [rodzinie] sprawiać problem. Wydaje mi się, że najlepiej krzyże widać na tym zdjęciu: KLIK. A myślałam, że założenie jasnej bluzki pomoże. D:
A tutaj moje wszystkie krzyże. Mam dziwne odczucie, że już je kiedyś pokazywałam na blogu. Na pewno robiłam podobne zdjęcie na instagrama, ale to było dawno temu. W każdym razie kolekcja się powiększyła. :D Teraz siedzę i słucham piosenki Wojtka Szumańskiego o maturze. Nic tak nie poprawia humoru jak wspominanie czegoś, co prześladowało mnie przez ostatnie trzy lata. Pamiętam uczucia, które mi towarzyszyły, gdy słuchałam ją przed maturą. :'D
Dobrze znana Wam osoba, która czasem ozdabiała mi bloga założyła własnego! Oto adres: KLIK.
A kolejna sprawa jest dla ludzi z Krosna i okolic! W ten czwartek odbywa się spotkanie grupy "Otaku i fandom", zapraszam wszystkich - link do wydarzenia: KLIK.
Tyle mojego zanudzania - jak Wam mija czas?
Kolejna komedia była gdy składałam podanie o akademik. Zgadnijcie, kto myślał, że ma czas do 30 lipca? A tu nie, masz dziewczynko czas do 20, czyli dokładnie 4 dni z weekendem. Czytajcie uważnie, zawsze. Na szczęście udało mi się wszystko załatwić w te dwa dni. Wszystkie papiery już wysłałam im pocztą. I co zabawne, nawet nie wiem, czy dobrze zrobiłam. Studenci twierdzili, że można wysłać i dali mi adres, za to kociaki [Jak ja.] twierdzą, że trzeba osobiście. Mam nadzieję, że to starsi mają rację. XD
A teraz mogę wreszcie przejść do tematu posta. Dziwię się sobie, że te kolczyki powstały wczoraj. Przecież chciałam takie od bardzo dawna! Śmieszne, że już kiedyś takie robiłam - dla dawnej znajomej. Niestety robiłam je z Astry, więc za długo nie przeżyły. Teraz bym jej z chęcią zrobiła z Fimo, ale jak? Wbrew pozorom, to, że ktoś mieszka 5 km od Ciebie, nie znaczy, że tę osobę widzisz.
A skoro robiłam kolczyki wiszące to zrobiłam i wkrętki. Takie na pewno przydadzą się na zimę, kiedy te poprzednie zahaczają się o szalik czy czapkę. Krzyże pomimo tego, iż są od linijki, i tak są krzywe. Może zawiniło wycinanie? Ja jednak podejrzewam, że stało się to przy przenoszeniu ich do piekarnika. Tak to jest być fajtłapą!
Jakość zdjęć na mnie jest - jak zawsze - wspaniała. Przyznam, że robienie zdjęć kolczykom zawsze będzie mi [rodzinie] sprawiać problem. Wydaje mi się, że najlepiej krzyże widać na tym zdjęciu: KLIK. A myślałam, że założenie jasnej bluzki pomoże. D:
A tutaj moje wszystkie krzyże. Mam dziwne odczucie, że już je kiedyś pokazywałam na blogu. Na pewno robiłam podobne zdjęcie na instagrama, ale to było dawno temu. W każdym razie kolekcja się powiększyła. :D Teraz siedzę i słucham piosenki Wojtka Szumańskiego o maturze. Nic tak nie poprawia humoru jak wspominanie czegoś, co prześladowało mnie przez ostatnie trzy lata. Pamiętam uczucia, które mi towarzyszyły, gdy słuchałam ją przed maturą. :'D
Dobrze znana Wam osoba, która czasem ozdabiała mi bloga założyła własnego! Oto adres: KLIK.
A kolejna sprawa jest dla ludzi z Krosna i okolic! W ten czwartek odbywa się spotkanie grupy "Otaku i fandom", zapraszam wszystkich - link do wydarzenia: KLIK.
Tyle mojego zanudzania - jak Wam mija czas?
19 czerwca 2015
Serca w kropki - kolczyki
Właściwie to nie muszą być kropki, mogą być grochy albo groszki. Szczerze, nigdy nie widziałam między nimi różnicy - poza wielkością. Pewnie o to chodzi, jednak nigdy nie wiem, które słowo dopasować do rodzaju. Mam nadzieję, że nie pomyliłam się w tytule, najwyżej poprawię. ;) W sumie zawsze można nazywać je sercami - muchomorkami, pasuje idealnie!
Swoją drogą, jadę dziś z siostrą do Młodzieżowego Biura Pracy, trzymajcie za mnie kciuki! Mam nadzieję, że coś znajdę i wizja głodowania na studiach odpłynie z Wisłokiem. [Rzeka w mojej okolicy!] Czy kropki są zbliżone do siebie wielkością? Bardzo się z tym starałam, chociaż powoli ślepnę. Chyba wkrótce nadejdzie czas na okulary! [Bardzo lubię okulary, ludzie mi nie wierzą. :c] Z tyłu serducha są całe czerwone. Jeśli odejdzie mi ochota na bycie muchomorem to łatwo to zmienić. *^*
Serducha nie powstały tylko z kaprysu. Mają do czegoś pasować. Do czego? Dowiecie się w jednym z następnych postów. Oczywiście, kto potrafi węszyć, ten już wie, do czego pasują. :P Jeśli chcecie mieć zaskoczenie, to nie szukajcie. Wybór w waszych łapkach!
To nie jest tak, że moja grzywka jest krzywa, bo sama ją podcinałam...
Uchwycenie serc na raz było niemożliwe. A robiłam tego dnia zdjęcia do trzech postów [W tym jednego gimbusiarskiego, zobaczycie.] to moja siostra już się nudziła i musiałam robić je sama. D: Cóż, życie! W każdym razie, jakoś się udało! ^^'
Jak jest teraz z jakością zdjęć? Wydaje mi się, że już jest dobrze. [To nigdy nie będzie super jakość, przypominam, że robię je telefonem i mierny ze mnie fotograf... :c Tak, planuję zakup jakiejś cyfrówki czy innego czegoś.]
Pochwalę się Wam. Zapisałam się do grupy listowej na facebooku. Znalazłam już pięć osób do korespondencji, jest bardzo fajnie! Zachęcam każdego, kto ma choć odrobinę czasu w ciągu dnia [Nie trzeba pisać po 3 kartki jak ja. XD] i chęci by poznać innych! Dodatkowo nie piszemy z losowymi osobami, można znaleźć kogoś po zainteresowaniach. :)
PS Zdjęcia nie podpisane, bo ktoś ma problemy z organizacją... Akurat w ostatnim tygodniu poważne sprawy laptopowe. :c
5 czerwca 2015
Mak - pierścionek i róże w buteleczce
Czy ktoś wie, co się stało ze Zdjęciami Google? Wygląda to idiotycznie i chyba niszczy jakość moich zdjęć. Mam nadzieję, że to tylko złudzenie, bo jak nie, to czekam na jakąś pomoc, gdzie mogę je przetrzymywać. Może imageshack? Co polecacie?
Tak, dobrze widzicie! Nareszcie mam czarną modelinę Fimo. Jest to wersja Soft, bardzo szybko jest miękka, fajnie się z niej tworzy. Kolor też jest w porządku, pasuje do innych. :)
Mam nadzieję, że mój mak przypomina choć trochę oryginał. Gdy go lepiłam to nie zerkałam na zdjęcia polnych maków tylko na rysunek z książki zielarskiej, którą mam w domu. Aż chce się powydzierać płatki. XD Zawsze, gdy zrywam maki, to zamiast się nimi cieszyć, wyrywam płatki, jeden po drugim. Takie moje zboczenie. :P Bardzo fajnie lecą z wiatrem!
Uważam, że bardzo pasuje do niego baza, wygląda na delikatną, a przecież maki też same rozpadają się w dłoniach. ;) Najpierw miałam przy niej białą różę, jednak uznałam, że ten kwiat bardziej tu pasuje. Myślę, że mogę teraz spróbować ulepić całego czarnego maka, choć może dam mu czerwony środek. Oby wyglądał jak pierwowzór. ;)
A to mój pierwszy mak! Jego bliźniak zginął bohaterską śmiercią podczas mojego powrotu od lekarza. Obcasy i wracanie na nogach kilka kilometrów w upale to nie jest dobry pomysł... Wydaje mi się, że to przez słońce klej od bazy przestał trzymać i mak odpadł. Mniejsza strata, gdybym go tylko zgubiła, ale ja na niego nadepnęłam. :( Mam 'zwłoki' do dziś. ;) Motywują mnie do zrobienia kolejnej pary. Swoją drogą, na zdjęciu powyżej dobrze widać różnicę kolorów pomiędzy Fimo a Astrą.
A to co, zwykła buteleczka. Dla mnie nie taka zwykła. :P Ma w środku ususzone płatki róż. Dostałam je od mojego chłopaka na walentynki i dzień kobiet. Całkiem dobry pomysł na zachowanie prezentu, który przecież jest nietrwały. Mam tam płatki z czerwonej i z herbacianej róży. :3
Za to teraz mogę nosić je zawsze przy sobie. Poza tym, czy tylko mnie podobają się suszone kwiaty? Wyglądają ślicznie, bardzo delikatnie i mnie trochę kojarzą się ze śmiercią. ;) Zamierzam mieć więcej ozdób z ususzonymi kwiatami, jeszcze nie wiem w jakiej postaci. Wkrótce w moim ogrodzie zaczną kwitnąć róże, żałuję tylko, że w tym roku nie przyjęły się herbaciane. :c
Tak kwiaty wyglądają na mnie, tego dnia byłam bardzo niefotogeniczna. :P Jednak samą biżuterię nosi się bardzo fajnie, naszyjnik z płatkami róż jest jednym z moich ulubionych. Mak jest dosyć nowym nabytkiem, więc nie miałam wiele okazji, aby go nosić, jednak staram się to robić często. ;)
Cieszę się, że wreszcie mogę spokojnie wrócić do blogowania. Ostatni miesiąc [nawet więcej] to była prawdziwa męka. Na szczęście język polski mnie nie zabił, choć bardzo się tego obawiałam, na ustnym nie zasłabłam, nie powiem, że nie było blisko. W ramach wakacji odwiedziłam kuzyna w Niemczech, byłam po raz pierwszy za granicą. ;) Obok w linkach dodałam adres mojego Instagrama, mogą tam czasem pojawić się wcześniej zdjęcia moich prac, jednak ich szczegółowy opis tylko tutaj. :)
6 kwietnia 2015
Naszyjniki - róża i serducha oraz różany pierścionek
Zgadnijcie, kto się obudził? :v
Długo nie mogłam zabrać się za napisanie posta i wreszcie wybrałam moment idealny. Trzy sprawdziany przede mną! Wybrałam moją w ostatnim czasie ulubioną biżuterię. Wszystkie elementy są kupione na Beads.pl [gdy tylko dłużej przetestuję, to napiszę recenzję] i ulepione z Fimo. Chyba mój poziom się podniósł. Chyba.
Pierścionek jest najmłodszy z całej trójki, zrobiłam go chyba w połowie marca. Na pewno go miałam na rekolekcjach. Powód do ulepienia go był prosty - nie miałam żadnego w tym kolorze [stare złoto]. A, że nosiłam dużo czerwonego w ostatnich czasach to postawiłam na nieśmiertelne róże. Nie mogły być maki, nadal nie mam czarnej modeliny, foch!
Tło nie było do wyboru - no chyba, że fiolet pasuje do czerwieni, nie w moich oczach. :P A w zabawę z modelinami innych firm nie miałam ochoty i chyba lepiej tego nie robić. A z bazą miałam średnio ciekawą sytuację. Górna część, ta od kamey [Kto umie odmieniać słowo kamea, niech pierwszy rzuci modelinę.] odpadła podczas przyklejania tła. Niby widać było, że nie są jednym kawałkiem, ale zbyt wiele siły nie użyłam. ;) Po upieczeniu pomógł mi klej.
Tę szklaną buteleczkę kupiłam pod wpływem impulsu, jest cudna! Nie byłam pewna co do niej wpakować, pomogły mi walentynki. xD W sumie do wyboru miałam jeszcze wpakowanie tam szaleńca, jednak chyba jeszcze nie potrafię ulepić takich małych ludzi. ^^'
Serducha wygrały. Wszystkie są czerwone, oprócz jednego. Z białym sercem nie jest nudno, chociaż żałuję, że nie jest czarne. c: Oprócz tego w bańce są małe, białe kulki, również z modeliny. Wątpię, aby na zdjęciach było je widać, grawitacja robi swoje - chowają się pod serduchami. Chociaż, jeśli się przyjrzycie zdjęciu powyżej...
Ten naszyjnik robiłam specjalnie na moją studniówkę. Za wiele się przy nim nie napracowałam, jest w całości tylko z półfabrykatów. ;) Za to mogę dodać, że sama robiłam obydwa łańcuszki do powyższych zawieszek. Różnią się tylko długością, bardzo mi to ułatwia sprawę ubioru. :3
Biżuteria na ludziu. Ludź nie jest szczęśliwy z faktu bycia fotografowanym. xD
Żałujcie, że nie widzicie moich min na reszcie zdjęć: "Kończ waść[panno], wstydu oszczędź!"
Obiecuję poprawę w kwestii pisania notek, na szczęście matura już niedługo. Hahaha... :c
Życzyłabym wesołych świąt, ale już się kończą. Wesołego czasu po świętach! Za to możecie mi opowiedzieć, ile przytyliście! Ja pewnie nic, a powinnam. D: Znowu będę słuchać w lecie, że wyglądam jak śmierć - widać jak jestem chuda, nie ma grubych swetrów!
Życzyłabym wesołych świąt, ale już się kończą. Wesołego czasu po świętach! Za to możecie mi opowiedzieć, ile przytyliście! Ja pewnie nic, a powinnam. D: Znowu będę słuchać w lecie, że wyglądam jak śmierć - widać jak jestem chuda, nie ma grubych swetrów!
P.S. Kliknijcie tu!
2 stycznia 2015
Serce - naszyjnik
Nie pamiętam jak wpadłam na pomysł zrobienia tego naszyjnika. Chodził on za mną jednak krótki czas, bo ulepiłam go najszybciej, jak się dało, zaraz też upiekłam. Za to z resztą już był problem - nie miałam nigdy czasu dokupić łańcuszka. Nie mówiąc o tym ile razy zapominałam! Zabrałam się za to dopiero 4 dni temu, w poniedziałek, zdjęcia też są 'świeże'. Ale cieszę się, że mi się udało, przynajmniej i mój blog powita nowy rok! :)
Osoba, która zna mój blog, zna też wszystkie kolor Fimo, jakie mam. Czy więc mam nowy? Kolor serca różni się od tych trzech, które posiadam. Można powiedzieć, że to nowy kolor. Wymieszałam po kawałku z każdego, jaki mam - fioletowy, czerwony i biały. Uzyskałam burgundowy? Szczerze, to nie znam się na kolorach, ważne, że jest ładny. c:
Jednak po skończeniu czegoś mi brakowało i postanowiłam dodać jakiś koralik do zapięcia. Przeszukałam moje zbiory i dom i uznałam, że ten najbardziej pasuje. Choć tak naprawdę nie ma nic wspólnego z zawieszką, może kiedyś go wymienię na metalowe serduszko. Mam nadzieję, że nie przeszkadza Wam, że dodaję zdjęcia już - mam sporo pracy. :/ Dodatkowo zamiast odpoczywać w święta, siedzę nad matematyką. D:
Liczę, że uda mi się zrobić zdjęcia innemu naszyjnikowi, z którego jestem bardzo dumna! Jest matematyczny... Przyjaciółka już go dostała, więc spróbuję do niej wpaść lub wyciągnąć ją do siebie z nim i zrobić zdjęcia, gdy jeszcze jest jasno. Te robiłam około południa przy włączonym świetle bo i tak było ciemno. :/ Ogólnie moim największym problemem na blogu jest brak warunków do robienia dobrych zdjęć. Staram się jak mogę, choć nie mam aparatu i nie jestem fotografem [i nie będę xD].
Poza tym, mam bardzo dużo komentarzy pod ostatnim postem, cieszę się, że interesuje was, co się dzieje, nawet gdy ja nie piszę. Na wiadomości zawsze odpisuję na bieżąco - na to będę mieć czas. c:
Chyba wkrótce złożę zamówienie na beads.pl i rozważam zakupienie modeliny Premo. Nie trzeba kupować całej kostki, można np. 1/4, co wychodzi taniej. Ale nie jestem jeszcze pewna, czy kupię ją tam, bo nie ma zielonej, która jest mi bardzo potrzebna. Najwyżej ograniczę się tylko do półfabrykatów.
Obaak nie ma teraz zbyt wielkiego dostępu do komputera, więc z nowym nagłówkiem są opóźnienia. Liczymy na zrozumienie. I to chyba tyle 'garści' informacji.
Miłego dnia!
Osoba, która zna mój blog, zna też wszystkie kolor Fimo, jakie mam. Czy więc mam nowy? Kolor serca różni się od tych trzech, które posiadam. Można powiedzieć, że to nowy kolor. Wymieszałam po kawałku z każdego, jaki mam - fioletowy, czerwony i biały. Uzyskałam burgundowy? Szczerze, to nie znam się na kolorach, ważne, że jest ładny. c:
Jednak po skończeniu czegoś mi brakowało i postanowiłam dodać jakiś koralik do zapięcia. Przeszukałam moje zbiory i dom i uznałam, że ten najbardziej pasuje. Choć tak naprawdę nie ma nic wspólnego z zawieszką, może kiedyś go wymienię na metalowe serduszko. Mam nadzieję, że nie przeszkadza Wam, że dodaję zdjęcia już - mam sporo pracy. :/ Dodatkowo zamiast odpoczywać w święta, siedzę nad matematyką. D:
Liczę, że uda mi się zrobić zdjęcia innemu naszyjnikowi, z którego jestem bardzo dumna! Jest matematyczny... Przyjaciółka już go dostała, więc spróbuję do niej wpaść lub wyciągnąć ją do siebie z nim i zrobić zdjęcia, gdy jeszcze jest jasno. Te robiłam około południa przy włączonym świetle bo i tak było ciemno. :/ Ogólnie moim największym problemem na blogu jest brak warunków do robienia dobrych zdjęć. Staram się jak mogę, choć nie mam aparatu i nie jestem fotografem [i nie będę xD].
Poza tym, mam bardzo dużo komentarzy pod ostatnim postem, cieszę się, że interesuje was, co się dzieje, nawet gdy ja nie piszę. Na wiadomości zawsze odpisuję na bieżąco - na to będę mieć czas. c:
Chyba wkrótce złożę zamówienie na beads.pl i rozważam zakupienie modeliny Premo. Nie trzeba kupować całej kostki, można np. 1/4, co wychodzi taniej. Ale nie jestem jeszcze pewna, czy kupię ją tam, bo nie ma zielonej, która jest mi bardzo potrzebna. Najwyżej ograniczę się tylko do półfabrykatów.
Obaak nie ma teraz zbyt wielkiego dostępu do komputera, więc z nowym nagłówkiem są opóźnienia. Liczymy na zrozumienie. I to chyba tyle 'garści' informacji.
Miłego dnia!
28 września 2014
Czerwone róże - kolczyki
Już minął miesiąc od ostatniego posta, stęskniłam się za pisaniem. Ostatnio jednak miałam głowę zaprzątniętą szkołą, osiemnastką, wyrabianiem dowodu, itd. A dodatkowo mój kabel USB nie chciał współpracować i przesłać mi zdjęć na laptopa. T.T A samo zrobienie zdjęć... Cieszę się, że już mogę pisać posta. c:
Niestety, pomimo światła dnia i moich szczerych chęci większość zdjęć wyszła tragicznie. Jednak Google z mojej zbitki stworzył ciekawy gif, mamy pocieszenie. Widzimy tutaj moje nowe, większe róże i moje pierwsze, patrzcie, jakie malutkie! Dawno takich nie robiłam, a planuję zrobić czarne - dostałam na urodziny farby, oj, bardzo się przydadzą! Aż się palę do roboty, a tu w środę sprawdzian z fizyki, a jeszcze muszę uszyć beret na sesję!
Wiem też, że nasłucham się, że znowu róże, fuj, jestem nudna, i inne, podobne temu rzeczy. Na pocieszenie powiem, że użyłam większy baz, dlatego te są większe. Gdy zaczęłam je lepić, naprawdę było ciężko - dawno tego nie robiłam. Te wyszły mi za drugim czy trzecim podejściem. Zaczęłam też używać specjalnych rękawiczek - nie zostawiam odcisków moich linii papilarnych - nie jest to wygodne, lecz jak wyglądają róże - o wiele lepiej!
A tutaj moje wszystkie kolczyki sztyfty, jestem z nich bardzo dumna. Jak widzicie, mak jest tylko jeden. Drugi odkleił się od bazy gdy go miałam na uchu i spadł a ja na niego nadepnęłam. T.T Do dziś mam resztki, tak go szkoda. :c
Nie, nie robiłam tego wianka! c:
Tak różyczki wyglądają na mnie, większe kolczyki też są fajne. ^^
I oto moja nowa, już trzecia modelina FIMO! Jej, jej, a to w połączeniu z czarną farbą oznacza lepszej jakości maki. ;) I zresztą, nie tylko te kwiaty!
Ta modelina też się błyszczy, lecz słabiej niż moja fioletowa. Dlatego też, ciężej jest to uchwycić na zdjęciach, a szkoda. Choć pewnie fotograf dałby radę, jednak ja nim nie jestem. :P
Wkrótce minie rok od założenia bloga, obym nie zapomniała dodać posta! I nadal nie wiem, czy założyć fanpage na facebooku, trochę się boję. ;u;
Miłego dnia!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



