Nie pamiętam jak wpadłam na pomysł zrobienia tego naszyjnika. Chodził on za mną jednak krótki czas, bo ulepiłam go najszybciej, jak się dało, zaraz też upiekłam. Za to z resztą już był problem - nie miałam nigdy czasu dokupić łańcuszka. Nie mówiąc o tym ile razy zapominałam! Zabrałam się za to dopiero 4 dni temu, w poniedziałek, zdjęcia też są 'świeże'. Ale cieszę się, że mi się udało, przynajmniej i mój blog powita nowy rok! :)
Osoba, która zna mój blog, zna też wszystkie kolor Fimo, jakie mam. Czy więc mam nowy? Kolor serca różni się od tych trzech, które posiadam. Można powiedzieć, że to nowy kolor. Wymieszałam po kawałku z każdego, jaki mam - fioletowy, czerwony i biały. Uzyskałam burgundowy? Szczerze, to nie znam się na kolorach, ważne, że jest ładny. c:
Jednak po skończeniu czegoś mi brakowało i postanowiłam dodać jakiś koralik do zapięcia. Przeszukałam moje zbiory i dom i uznałam, że ten najbardziej pasuje. Choć tak naprawdę nie ma nic wspólnego z zawieszką, może kiedyś go wymienię na metalowe serduszko. Mam nadzieję, że nie przeszkadza Wam, że dodaję zdjęcia już - mam sporo pracy. :/ Dodatkowo zamiast odpoczywać w święta, siedzę nad matematyką. D:
Liczę, że uda mi się zrobić zdjęcia innemu naszyjnikowi, z którego jestem bardzo dumna! Jest matematyczny... Przyjaciółka już go dostała, więc spróbuję do niej wpaść lub wyciągnąć ją do siebie z nim i zrobić zdjęcia, gdy jeszcze jest jasno. Te robiłam około południa przy włączonym świetle bo i tak było ciemno. :/ Ogólnie moim największym problemem na blogu jest brak warunków do robienia dobrych zdjęć. Staram się jak mogę, choć nie mam aparatu i nie jestem fotografem [i nie będę xD].
Poza tym, mam bardzo dużo komentarzy pod ostatnim postem, cieszę się, że interesuje was, co się dzieje, nawet gdy ja nie piszę. Na wiadomości zawsze odpisuję na bieżąco - na to będę mieć czas. c:
Chyba wkrótce złożę zamówienie na beads.pl i rozważam zakupienie modeliny Premo. Nie trzeba kupować całej kostki, można np. 1/4, co wychodzi taniej. Ale nie jestem jeszcze pewna, czy kupię ją tam, bo nie ma zielonej, która jest mi bardzo potrzebna. Najwyżej ograniczę się tylko do półfabrykatów.
Obaak nie ma teraz zbyt wielkiego dostępu do komputera, więc z nowym nagłówkiem są opóźnienia. Liczymy na zrozumienie. I to chyba tyle 'garści' informacji.
Miłego dnia!
2 stycznia 2015
27 października 2014
Lolicie skarpetki - tutorial, rocznica powstania bloga
Rocznica? Jaka rocznica? Już? Tak, dokładnie rok temu zamieściłam na blogu pierwszą notkę! Sam powstał chyba dwa dni wcześniej, miałam czas na dostosowanie szablonu. c: Z powodu tego małego święta postanowiłam Was czymś obdarować. A skoro nie mam na razie czasu [Matura <3] na robienie konkursu to piszę zaległy tutorial. A może się przyda? ;>
Czego potrzebujemy? Koronki oraz zwykłych skarpetek w jednym kolorze, ja potrzebowałam najpilniej czarnych. Czeka jeszcze na mnie kilka do uszycia, lato jest kłopotliwe. ^^' A wiecie, co jest najlepsze w tych skarpetkach? Są męskie. xD Gdy szukałam takowych, zdarzyła mi się okazja na wakacjach ruszenia się z domu i wylądowałam w Biedronce. I tam natrafiłam na skarpetki, jednak nie znalazłam mojego rozmiaru w damskich, natomiast w męskich - owszem! Co najlepsze, nie widzę żadnej różnicy między tymi które mam [oznaczone w sklepie bieliźnianym jako 'damskie'] a między tą parą. Choć ta jest bardzo miła w dotyku. Czyżby panowie mieli wrażliwe stópki? C; Fascynująca historia skarpetkowa.
Zakładamy skarpetę na butelkę po napoju. Skarpetka jest na prawej stronie, tak jakbyśmy ubierali ją na stopę. [Podobno wygodnie jest na pełnej butelce, ale ja takiej nie miałam. Tylko nie przekłujcie jej igłą. c:] Następnie przykładamy koronkę i ucinamy na długość nam potrzebną. Zszywamy dwa krańce koronki i zakładamy ją na butelkę i skarpetkę, tak jak widzicie na zdjęciu. Ta brzydsza część zszycia dwóch krańców ma być na wierzchu. Później zszywamy koniec koronki z górną częścią skarpety.
Tutaj macie skarpetki na moich patykowatych nogach. ;) Mam nadzieję, że wszystko napisałam w miarę wyraźnie do zrozumienia, w razie problemów - piszcie, poprawię posta.
Miłego dnia! :3
Czego potrzebujemy? Koronki oraz zwykłych skarpetek w jednym kolorze, ja potrzebowałam najpilniej czarnych. Czeka jeszcze na mnie kilka do uszycia, lato jest kłopotliwe. ^^' A wiecie, co jest najlepsze w tych skarpetkach? Są męskie. xD Gdy szukałam takowych, zdarzyła mi się okazja na wakacjach ruszenia się z domu i wylądowałam w Biedronce. I tam natrafiłam na skarpetki, jednak nie znalazłam mojego rozmiaru w damskich, natomiast w męskich - owszem! Co najlepsze, nie widzę żadnej różnicy między tymi które mam [oznaczone w sklepie bieliźnianym jako 'damskie'] a między tą parą. Choć ta jest bardzo miła w dotyku. Czyżby panowie mieli wrażliwe stópki? C; Fascynująca historia skarpetkowa.
Zakładamy skarpetę na butelkę po napoju. Skarpetka jest na prawej stronie, tak jakbyśmy ubierali ją na stopę. [Podobno wygodnie jest na pełnej butelce, ale ja takiej nie miałam. Tylko nie przekłujcie jej igłą. c:] Następnie przykładamy koronkę i ucinamy na długość nam potrzebną. Zszywamy dwa krańce koronki i zakładamy ją na butelkę i skarpetkę, tak jak widzicie na zdjęciu. Ta brzydsza część zszycia dwóch krańców ma być na wierzchu. Później zszywamy koniec koronki z górną częścią skarpety.
Zdejmujemy skarpetę i gotowe! A następnie powtarzamy czynność z drugą. :)
I oto mamy parę skarpetek. Teraz wybrałabym trochę krótszą [Węższą? Pomóżcie. ._.] koronkę. Na usprawiedliwienie przed samą sobą mam to, że wtedy w pasmanterii nie było wielkiego wyboru. :CTutaj macie skarpetki na moich patykowatych nogach. ;) Mam nadzieję, że wszystko napisałam w miarę wyraźnie do zrozumienia, w razie problemów - piszcie, poprawię posta.
Miłego dnia! :3
28 września 2014
Czerwone róże - kolczyki
Już minął miesiąc od ostatniego posta, stęskniłam się za pisaniem. Ostatnio jednak miałam głowę zaprzątniętą szkołą, osiemnastką, wyrabianiem dowodu, itd. A dodatkowo mój kabel USB nie chciał współpracować i przesłać mi zdjęć na laptopa. T.T A samo zrobienie zdjęć... Cieszę się, że już mogę pisać posta. c:
Niestety, pomimo światła dnia i moich szczerych chęci większość zdjęć wyszła tragicznie. Jednak Google z mojej zbitki stworzył ciekawy gif, mamy pocieszenie. Widzimy tutaj moje nowe, większe róże i moje pierwsze, patrzcie, jakie malutkie! Dawno takich nie robiłam, a planuję zrobić czarne - dostałam na urodziny farby, oj, bardzo się przydadzą! Aż się palę do roboty, a tu w środę sprawdzian z fizyki, a jeszcze muszę uszyć beret na sesję!
Wiem też, że nasłucham się, że znowu róże, fuj, jestem nudna, i inne, podobne temu rzeczy. Na pocieszenie powiem, że użyłam większy baz, dlatego te są większe. Gdy zaczęłam je lepić, naprawdę było ciężko - dawno tego nie robiłam. Te wyszły mi za drugim czy trzecim podejściem. Zaczęłam też używać specjalnych rękawiczek - nie zostawiam odcisków moich linii papilarnych - nie jest to wygodne, lecz jak wyglądają róże - o wiele lepiej!
A tutaj moje wszystkie kolczyki sztyfty, jestem z nich bardzo dumna. Jak widzicie, mak jest tylko jeden. Drugi odkleił się od bazy gdy go miałam na uchu i spadł a ja na niego nadepnęłam. T.T Do dziś mam resztki, tak go szkoda. :c
Nie, nie robiłam tego wianka! c:
Tak różyczki wyglądają na mnie, większe kolczyki też są fajne. ^^
I oto moja nowa, już trzecia modelina FIMO! Jej, jej, a to w połączeniu z czarną farbą oznacza lepszej jakości maki. ;) I zresztą, nie tylko te kwiaty!
Ta modelina też się błyszczy, lecz słabiej niż moja fioletowa. Dlatego też, ciężej jest to uchwycić na zdjęciach, a szkoda. Choć pewnie fotograf dałby radę, jednak ja nim nie jestem. :P
Wkrótce minie rok od założenia bloga, obym nie zapomniała dodać posta! I nadal nie wiem, czy założyć fanpage na facebooku, trochę się boję. ;u;
Miłego dnia!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

